blue 2011-09-14 10:43:56
doła mam.
zdecydowanie nie nadążam z ogarnianiem kuwety.
powoli dociera do mnie, że nie jestem w stanie wyrobić z wszystkimi moimi planami i pomysłami, nawet po ich istotnym okrojeniu. przede wszystkim nie wyrabiam z pracą, aktywnością fizyczną, nauką i prowadzeniem gospodarstwa domowego. doba ma tylko 24 h.
ponadto, ostatnio jakoś przestał mi się domykać budżet i to mnie martwi.
w ogóle dużo mnie ostatnio martwi i stresuje.
(w poniedziałek squash, powrót pieszo do domu, 8 min abs, wczoraj fitness i 8 min abs.)
monday 2011-09-12 15:06:21
motto na dziś:
"Każdy facet myśli, że kobiety marzą o księciu z bajki. To bzdura. One marzą o tym, aby się nażreć i nie przytyć."
sobotnie cyferki bardziej niż nieaktualne. tak jak się spodziewałam: mamowa wizyta dokonała spustoszenia w moim doskonale poukładanym dietowym świecie. nagle mam pełną lodówkę, w tym takich rzeczy, którym za nic w świecie nie mogę pozwolić się zepsuć, a które zawierają jakieś miliony kalorii. no i oczywiście nie zrobiłam wczoraj brzuszków. bo niby kiedy? po cieście cytrynowym czy przed michą makaronu z pesto?
będę to cały tydzień nadrabiać.


